Rekomendacje miały być wybawieniem od nadmiaru. Zamiast błądzić po katalogu, wystarczy dostać kilka trafnych podpowiedzi i spokojnie wybrać coś dla siebie. W teorii brzmi to jak oszczędność czasu i mniejszy stres. W praktyce coraz częściej pojawia się inne wrażenie: wszystko zaczyna smakować podobnie, a własne preferencje robią się dziwnie płaskie.
W świecie rozrywki online działa to wyjątkowo mocno, bo każda platforma walczy o uwagę. Wystarczy, że pojawi się Golisimo jako kolejny punkt w tym krajobrazie, a mechanizm jest ten sam: system pokazuje to, co najpewniej zatrzyma na dłużej, niekoniecznie to, co rozwinie gust. Algorytm nie ma obowiązku wychowywać smaku. Ma obowiązek utrzymać czas w aplikacji.
Dlaczego algorytmowi łatwiej utrzymać niż odkrywać
Rekomendacje są zazwyczaj budowane pod przewidywalność. Najbezpieczniejsze są rzeczy podobne do tego, co już zostało kliknięte. To minimalizuje ryzyko, że użytkownik się znudzi i wyjdzie. Dla systemu to sukces. Dla smaku to bywa stagnacja.
Gdy rekomendacja działa dobrze, daje natychmiastową nagrodę: “to mi pasuje”. Problem w tym, że takie nagrody uczą powtarzania. Własny gust rozwija się zwykle przez kontrast: przez spotkanie czegoś innego, przez zaskoczenie, czasem przez lekkie niezadowolenie, które później okazuje się ważnym odkryciem. Algorytm nie lubi niezadowolenia, bo niezadowolenie skraca sesję.
W efekcie platformy często prowadzą w stronę najłatwiejszej konsumpcji. Nie dlatego, że są “złe”, tylko dlatego, że taki jest ich cel biznesowy.
Jak “mądra” personalizacja potrafi spłaszczać wybory
Wiele osób zauważa to po czasie. Rekomendacje stają się przewidywalne. Nawet jeśli katalog jest ogromny, ekran wygląda jak powtórka. Pojawia się też subtelna presja: jeśli coś nie jest polecane, to znaczy, że “nie pasuje”. W ten sposób algorytm zaczyna definiować granice smaku.
Dodatkowo dochodzi element nastroju. Algorytm uczy się krótkoterminowych kliknięć, a nie długoterminowych preferencji. Jednego dnia pojawia się chęć na coś lekkiego, system to zapamiętuje i przez tydzień podaje lekkość, nawet jeśli w głębi chodziło tylko o jeden wieczór. Smak zostaje zredukowany do chwilowego impulsu.
W rozrywce, gdzie łatwo wpaść w rutynę, działa to szczególnie mocno. Golisimo Casino może pojawić się w rekomendacjach jako pozycja “pasująca do profilu”, ale to dopasowanie nie zawsze oznacza rozwój. Częściej oznacza utrwalenie nawyku.
Co najczęściej sprawia, że rekomendacje spłaszczają gust
- Podbijanie rzeczy podobnych do wcześniejszych wyborów, bez realnego ryzyka
- Promowanie treści, które dają szybkie kliknięcie, zamiast głębszego doświadczenia
- Uczenie się nastroju z jednego dnia jakby był stałą preferencją
- Ukrywanie różnorodności katalogu za jednym “dla Ciebie”
- Przewaga popularności nad jakością dopasowania, bo popularne łatwiej sprzedać
- Mechanizmy “kolejnego kroku”, które zamieniają wybór w nawyk przewijania
To nie jest teoria. To codzienny efekt projektowania pod retencję, a nie pod ciekawość.
Dlaczego własny smak potrzebuje tarcia
Smak rośnie, gdy jest czas na porównanie i decyzję. Algorytm często usuwa tarcie, bo tarcie wygląda jak przeszkoda. Tymczasem tarcie bywa potrzebne. Chwila zastanowienia, wejście w inną kategorię, przeczytanie opisu, obejrzenie fragmentu, szukanie “czegoś dziwnego”. To są momenty, w których gust się buduje.
Kiedy wszystko jest podane natychmiast, znika przestrzeń na wybór. Zostaje konsumowanie. Wtedy gust nie jest odkrywany, tylko odtwarzany. I z czasem pojawia się znużenie, choć oferta jest ogromna.
Jak odzyskać kontrolę nad rekomendacjami bez ucieczki od technologii
Nie trzeba rezygnować z algorytmów. Wystarczy przestać traktować je jak przewodnika, a zacząć traktować jak pomocnika od wygody. W praktyce pomaga kilka prostych nawyków: czasem wejść w kategorie ręcznie, czasem wyczyścić historię, czasem świadomie kliknąć coś spoza schematu.
Warto też zwracać uwagę na to, co platforma próbuje “sprzedać” jako naturalny wybór. Jeśli rekomendacje są zbyt gładkie, to znak, że system układa ścieżkę pod zatrzymanie, nie pod odkrywanie.
Sposoby na to, by rekomendacje znów pomagały, a nie rządziły
- Ręczne szukanie raz na jakiś czas, bez wchodzenia w sekcję “dla Ciebie”
- Świadome wybieranie rzeczy spoza schematu, choćby jednej na tydzień
- Ograniczanie automatycznego odtwarzania i “ciągu następnego kroku”
- Budowanie własnych list, które nie wynikają z algorytmu
- Używanie ocen i ukrywania treści, żeby system uczył się jakości, nie tylko klików
- Zmienianie źródeł inspiracji: artykuły, fora, polecenia od ludzi, nie tylko feed
Takie kroki brzmią prosto, ale tworzą przestrzeń na smak, zamiast oddawać go w ręce automatu.
Wniosek: algorytm ma inny cel niż gust
“Inteligentne” rekomendacje nie są neutralne. Są narzędziem do utrzymania uwagi, a nie do rozwijania wrażliwości. Mogą być wygodne, mogą oszczędzać czas, mogą podsuwać trafne rzeczy, ale rzadko uczą różnorodności.
Dlatego warto traktować je z dystansem. Smak jest czymś bardziej osobistym niż profil kliknięć. Jeśli algorytm zaczyna go spłaszczać, najlepszą odpowiedzią jest nie walka, tylko małe odzyskiwanie kontroli. Wtedy nawet w środowisku pełnym bodźców, gdzie pojawiają się marki i usługi w rodzaju Golisimo Casino, gust zostaje po stronie użytkownika, a nie po stronie systemu.
